samodzielny trekking dookoła Annapurny

FOTO PORADNIK

czym jest ten przewodnik?

To nie jest przewodnik w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale w zamyśle dodatek do przewodnika.
Trochę zabawa, a trochę mam nadzieję ułatwienie dla tych, co samodzielnie planują albo zastanawiają się nad wyjazdem na trekking w te najwyższe i jak twierdzi wielu - najwspanialsze góry świata.

 

Chodząc po nepalskich szlakach używam (i wszystkim bardzo polecam!) wydanego przez Sklep Podróżnika  przewodnika Janusza Kurczaba "Himalaje Nepalu". W Ladakhu korzystam z "Trekking in Ladakh"

Gorąco namawiam do zwiedzania himalajskich szlaków Nepalu i Ladakhu (wschodnie Himalaje, północna część Indii) najlepiej  właśnie samodzielnie. 

Wg mnie są one dostępne i osiągalne w chodzeniu dla każdego, kto jest wystarczająco odpowiedzialny, ma podstawowe zdolności organizacyjne i logistyczne i najważniejsze - kocha góry.  Jeśli chodziłeś po polskich górach, radziłeś sobie na szlakach tatr samodzielnie czytając mapę i orientując się w terenie, to poradzisz sobie na najbardziej popularnych trasach trekkingowych Himalajów. 

Annapurna South

Annapurna South

SPIS TREŚCI

 

..........................

Zdecydowana większosć fotografii jest mojego autorstwa (canon EOS 40D i canon EOS 5D mk II)

Część zdjęć z poczatkowych dni trekku (Fuji) jest autorstwa pary chińczyków z Hongkongu mieszkających w Kanadzie - wielkie podziękowania Gary&Phyllis

Wykorzystywanie jakichkolwiek zdjęć (kopiowanie /publikowanie /powielanie) jest zabronione.

 

...................................

KOMENTARZE i UWAGI, (podziękowania i połajanki, korekty i uzupełnienia)- zapraszam na FACEBOOK

 

do wykorzystania wraz z książką Janusza Kurczaba "HIMALAJE NEPALU"

Annapurna Circout (dane z 2009, początek listopada)

  1. start
  2. dane podstawowe trekkingu
  3. podstawowe potrzeby i przetrwanie (picie, jedzenie, wydalanie, zdrowie, nocleg, prąd)
  4. moja annapurna (2007-2009, zmiany)
  5. podstawowe wyposażenie i CHECK-LISTA (nowe okno)
  6. przykładowy kosztorys (14 dni) 2009 (nowe okno)
  7. przewodnik (każde 5 dni otwiera się w nowym oknie przegladarki)

 

start

Była to niemal hipnotyczna muzyka: basowy warkot dieslowskiego silnika, metaliczny jęk sprężyn amortyzatorów, zgrzyt blachy nadwozia przy każdym podskoku na wertepach których była niemal nieskończoność oraz przeciągający się pisk hamulców. Wszystko to przeplatało się i powtarzało się w rytmicznym oddechu, godzina po godzinie. Czasem dominował wszystkie dźwięki warkot, gdy wspinaliśmy się na przełęcze, aby przy zjeździe odejść w stłumione tło i  dać pole do popisu uwerturze hamowania.
Wszystkie te zgrzyty, pomruki, stuki i szorowania działały na mnie kojąco -> znaczy się wciąż jedziemy, wciąż pokonujemy drogę, nadal do przodu, wszystko idzie dobrze.

Podróż.
Coraz dalej, coraz bardziej w głąb.

Autobus, o szumnej nazwie Minibus Express mógł mieć dobre 20 lat a wyglądał nawet na więcej ze swoimi brudnym siedzeniami, połamanymi oparciami foteli i przerdzewiałą blachą nadwozia. Z pierwszego przystanku wyruszył już mocno przepełniony, ale z każdym kilometrem było ciaśniej, bo zwyczajem azjatów  zabierał po drodze wszystkich chcących jechać w stronę jego miejsca przeznaczenia, niezależnie od ilości miejsca w środku pojazdu. Cudem znajdowały się wiklinowe, okrągłe stołeczki by para staruszków mogła usiąść w przejściu, nagle na pokrywie silnika obok kierowcy lądował materac i kolejne pięć osób mogło znaleźć tam spoczynek, na każdej dwuosobowej ławeczce spokojnie może się zmieścić ktoś trzeci, a w otwartych (dawno, dawno, pozbawionych pneumatyki i obsługiwanych ręcznie przez "woźnego") drzwiach spokojnie może stanąć jeszcze kilka osób.

w busiku

Jechaliśmy z Pokhary do Besisihar, małego nepalskiego miasteczka znanego jak punkt startowy jednego z najpiękniejszych i najbardziej znanych himalajskich trekkingów , Annapurna Circut. Dookoła Annapurny. Dookoła masywu Annapurny, przez przełęcz Thorung La i zachwycającą dolinę Khali Gandaki...

powrót

Dane podstawowe trekkingu

czas trwania : 15-21 dni
trudność: średnia
aktywność: trekking + kontakt kulturowy
początek: Kathmandu / Pokhara
koniec: Kathmandu / Pokhara
typ noclegu: GH (Tea House / Lodge / Guest House)

Wysokość maksymalna: 5416m

wykres wysokości

03 - Drive to Besi Sahar [820m]
04 - Trek to Khudi [790m].
05 - Trek to Bahundanda [1310m].
06 - Trek to Jagat [1290m].
07 - Trek to Dharpani [1920m].
08 - Trek to Chame [2630m].
09 - Trek to Pisang [3190m].
10 - Trek to Manang [3520m].
11 - Rest day in Manang [3520m].
12 - Trek to Letdar [4250m].
13 - Trek to Thorung Phedi [4500m].
14 - Trek to Muktinath [3800m].
15 - Trek to Marpha [2665m].
16 - Trek to Lete [2470m].
17 - Trek to Tatopani [1160m].
18 - Trek to Ghorepani [2775m].
19 - Trek to Birenthanti [1050m] & drive to Pokhara.

Szczegółowa mapa trekkingu: do zobaczenia tutaj

powrót

Podstawowe potrzeby i przetrwanie

Samodzielna organizacja trekkingu i marsz na własną rękę konfrontują nas z podstawowymi potrzebami o których tak łatwo zapomnieć w rozwiniętym społeczeństwie, Dla części osób jest to niezwykle odkrywcze i rozwijające doświadczenie - stwierdzić na własnej skórze jak bardzo jesteśmy zależni od warunków zewnętrznych, jak mali wobec Przyrody, jak bardzo osadzeni w zwierzęcej naturze z której się przecież wywodzimy (i którą faktycznie też jesteśmy) jak często w codziennym zabieganiu bagatelizujemy kwestie dla organizmu podstawowe - właściwe jedzenie, czy porządny odpoczynek.

Bardzo szybko okazuje się że na trekkingu (czy tylko?) podstawowymi kwestiami są picie, jedzenie, wydalanie, stan zdrowia i nocleg. W zasadzie każdy dzień sprowadza się do myślenia i zadbania o siebie w tych obszarach. Reszta problemów (praca, wygląd, przyszłość czy przeszłość) wydaje się nierzeczywista  i drobna :-)

Picie - czym wyżej tym jest to kwestia istotniejsza. Należy pić minimum 1-2 litry płynów dziennie aby zapewnić wydolność i wspierać organizm w aklimatyzacji do wysokości.
Ceny herbat i wody butelkowanej w GH są astronomiczne, a woda z potoków niebezpieczna (zanieczyszczenia mechaniczne, bakteryjne).
Ja polecam korzystanie z punktów Save Drinking Water - gdzie ACAP tanio sprzedaje filtrowaną i ozonowaną wodę (należy mieć własny pojemnik, dzięki temu też nie zanieczyszcza się środowiska kolejnymi plastikowymi butelkami po wodzie) oraz kupowanie wrzątku w GH i robienie sobie własnej herbaty (zapas torebek należy zabrać ze sobą) Alternatywą jest samodzielne oczyszczanie wody (steriPen, inne filtry). Poza piciem, bezpiecznej wody używam też do mycia zębów.

Jedzenie - trekking to wysiłek a jedzenie na szlaku bywa bardzo monotonne (i drogie). Często to właśnie jakość jedzenia determinowała wybór miejsca noclegowego - dla mnie ważniejsze jest smacznie zjeść niż  spać w ładnym pokoju. Na szlaku każdy hotelik ma restauracje i głównie zarabia na sprzedaży jedzenia. Często jeśli zatrzymasz się w jednym GH a będziesz chciał jeść w innym to do ceny pokoju (bez negocjacji od 150 do 400 Rs za pokój dwuosobowy)zostanie doliczona wysoka opłata "za nie jedzenie w GH"  wynosząca 1000 Rs.

Absolutnie wszędzie można dostać Dal Bat - tj dużą porcję ryżu z odrobiną smażonych jarzyn, miską zupy/sosu z soczewicy i jakimś plackiem (kukurydzianym albo chapatti). Dal Bat bywa drogi bo ma jedną zaletę - jesz go do woli tj dokładają ci ryżu, soczewicy itd. Ale uwaga: jeden Dal Bat = jedna osoba.

3 podstawowe potrawy to ryż, makaron i ziemniaki - każda sprzedawana w tych samych wariantach:

 

Są też zupy - raczej niesmaczne albo na bazie chińskich nudelsow albo z czymś białym co w 100% przypomina krochmal.
Wyżej dochodzą steki z jaka (mięso zwykle twarde i źle przyrządzone, absolutnie odradzam) Zreztą higiena w górach nepalu to kwestia dyskusyjna:

W lepszych miejscach dochodzą bardziej wyrafinowane potrawy: włoskie tj pizze, zapiekane z serem makarony home made, lazanie itp. (dobre!) albo meksykańskie tj enchilady, buritto (w niczym nie przypominają oryginału ale są ciekawym urozmaiceniem kuchni). Pojawiają się też genialne zupy (musi być opis home made) grzybowa, ziemniaczana.

Na śniadania poza jajkami (na twardo, smażone, jajecznica, omlety) lub smażonymi ziemniakami i tostami można zjeść tez porridge tj. owsiankę często z jabłkiem lub bananem - dobre i sycące. Polecam też na śniadania zupy (o ile są w danym miejscu smaczne) - dobrze rozgrzewają
Jeśli w menu nie zaznaczono inaczej to zupy zwykle są przecierowe, tj bez dodatków. Interesującym pomysłem jest kupowanie dla pary 2 zup np. pomidorowych + 1 porcji czystego ryżu.

Wydalanie - podstawowy kłopot jaki może spotkać trekkersa to rozwolnienie ("choroba brudnych rąk" albo używanie lokalnej wody) albo zatwardzenie. Obie dolegliwości bardzo nieprzyjemne i groźne. Warto stosować płyny do odkażania dłoni przed każdym posiłkiem, mieć zapas dobrych antybiotyków oraz leków osłonowych, oraz delikatne najlepiej ziołowe tabletki przeczyszczające. Przy okazji - lokalni mieszkańcy nie używają papieru toaletowego (podmywają się lewą dłonią, stad nie należy jeść lewą ręką) i ich instalacje sanitarne nie są do papieru przystosowane. W toaletach są kosze, gdzie należy wrzucać zużyty papier. Sam papier toaletowy można kupić wszędzie na szlaku.

Stan zdrowia. Nie czuje się kompetentny by pisać o możliwych zagrożeniach zdrowotnych i zapobieganiu im. Bezwzględnie przed każdym wyjazdem trekkingowym należy skonsultować się z lekarzem (serce, układ oddechowy, ogólna wydolność).
 Podstawowa dla mnie sprawa to higiena aby ustrzec się rozwolnienia (w ostrej formie mocno odwadnia organizm, uniemożliwia wędrówkę, wymaga stosowania antybiotyku) i zadbanie o właściwą aklimatyzację.   Planując czas na trekking musisz (musisz!) uwzględnić zapas 3-4 dni na aklimatyzację lub nieprzewidziane zdarzenia.

Choroba wysokościowa dotyka niemal każdego powyżej 3500 - 4000 tysięcy metrów. Podstawowe objawy nie są groźne - bezsenność i lekki ból głowy. Można przeczekać zostając jeden dzień dłużej na danej wysokości lub wspomagać się tabletkami (przeciwbólowe lub Diamox). Niekiedy należy poczekać 2 dni, lub zdecydowanie zwolnic tempo podchodzenia (tj wydłużyć trekking).
 Jednak zlekceważenie objawów i kontynuowanie wspinaczki pomimo nasilających się dolegliwości (mocny ból głowy, ucisk na gałki oczne, wymioty, apatia) jest śmiertelnie niebezpieczne. 2 lata temu będąc w Muktinath usłyszałem o 26 letniej Francuzce, która zmarła przed tygodniem lekceważąc objawy choroby wysokościowej. Przy tych silniejszych objawach należy natychmiast zejść niżej.

Inne normalne i występujące niemal u wszystkich dolegliwości to nieżyty nosa (suchy i przekrwiony lub zaflegmiony).  Częste są też przeziębienia i bóle gardła - wysokość i surowy klimat robią swoje.

Jako, że trekking to dużo chodzenia staram się bardzo dbać o stopy - nawet w najbardziej dramatycznych warunkach higienicznych myje je codziennie (przydatne bardzo są nawilżone chusteczki dla niemowląt) a rano smaruje kremem przeciw otarciom (Decathlon) i pudruje. Dzięki temu i dobrze dobranym butom i skarpetkom - nie mam odcisków ani pęcherzy.

 

Nocleg. Łatwo znaleźć pokoje dwu i trzyosobowe, rzadziej można spotkać pokoje z ubikacją, a najrzadziej (ale są!) pokoje z toaletą i prysznicem. Niezależnie od jakości - we wszystkich pokojach jest zimno. Ogrzewanie pomieszczeń jest nieekologiczne (kłopot z pozyskaniem opału w górach na tych wysokościach) i nieekonomiczne.


Temperatury w pokoju rano ok. 5.30 w zależności od wysokości wynoszą od plus 12 do minus 5 stopni. Przed samą przełęczą w Thorung Phedi jeszcze zimniej. Podstawową kwestią jest więc dobry śpiwór. Mnie wszyscy spotykani wędrowcy ze świata zazdrościli puchowego śpiwora Yeti ja używam modelu Yeti Q700 - lekki  pakowny śpiwór turystyczny z kołnierzem wewnętrznym i z najlepszego gatunkowo puchu, który gwarantował komfort snu i ciepłoty nawet gdy spałem jedynie w T-shercie. Lekkie syntetyczne śpiwory świetnie (np. S10 ultralight Decathlon) sprawdzają się i są wystarczające na Jomsom Treku, ale robiąc całą pętle Annapurny i to w listopadzie - polecam coś cieplejszego.
Wiele GH reklamuje się że ma Hot Shower - i rzeczywiście woda bywa gorąca ale krótko, nie dla wszystkich i w zależności od pogody (beczka z woda nagrzewana dzięki panelom słonecznym). Gdy braknie wody zawsze można poprosić o wiadro (backet) gorącej wody z kuchni co jest w zupełności komfortowe i wystarczające do umycia.

Prąd. Warto pamiętać, że we wszystkich miejscach noclegowych (tea house, lodge, hotel - różne nazwy identyczny standard) na trasie trekkingu nie ma gniazdek w pokojach. Światło jest. W związku z tym wszelkie doładowywanie akumulatorków musi się odbywać w sali jadalnej lub w kuchni. W większości miejsc pobierana jest oplata za prąd. Kolejną niedogodnoscia jest to że zwykle gniazdko jest jedno lub dwa a chetnych - wielu. Przydaje się trójnik.

powrót

Moja Annapurna

Uznawana za jedną z najpiękniejszych tras trekkingowych pętla dookoła masywu Annapurny jest klasyką trekkingu. 

panorama na masyw z Pokhary

Przeszedłem w 2007 Jomsom Trek do Muktinath mając nadzieję zdobyć Thorung La z przeciwnej niż przyjęto strony - ale pogoda nie pozwoliła. W 2009 przeszedłem całą pętlę Annapurny, zgodnie z zalecanym kierunkiem trekku tj przeciwnie do ruchu wskazówek zegara.
Przez te dwa lata w Nepalu zaszły kolosalne zmiany - odeszło w przeszłość królestwo Nepalu, maoiści doszli do władzy choć obecnie nie są już w rządzie a ceny wzrosły 2 lub 3 krotnie. Kathmandu nie jest już tanim miastem, choć oczywiście nadal cała dolina kusi cudownymi zabytkami (Bhaktapur!).

Także w rejonie Annapurny, na terenie objętym ochroną  ( Annapurna Conservation Area Project - ACAP) zmieniło się i zmienia bardzo wiele. Zbudowano drogę (wyboistą ale jeepy swobodnie już mogą jej używać) do samego Jomsom, od strony początku trasy droga dochodzi do okolic Ghoptegaon, a niebawem będzie do Syange. Jak wszystko niemal - dla jednych to świetna okoliczność, dla innych przekleństwo (myślę tak o turystach jak i o lokalnych mieszkańcach). Trekking zajmujący 21 dni stał się możliwy do "przejścia" w niemal 10 dni.  Tu opisuję właśnie takie szybkie przejście.

Kolejna sprawa to ceny  które stały się bardzo, bardzo wysokie. O ile ceny noclegów są negocjowane (oficjalne stawki za 2 osobowy pokój wahają się od 200 do 500 rupi nepalskich, ale można spać zupełnie za darmo dobrze negocjując), to ceny posiłków są oficjalnie ustalone dla danego regionu/miasteczka i bardzo trudno uzyskać obniżki. Ceny rosną wraz z wysokością, co naturalne - ale rosną w zastraszającym tempie tj. litr herbaty ze 120 rupii nagle kosztuje 300.  Zupełnie bez żenady właściciele tłumaczą, że muszą zarobić na utrzymanie rodziny na całe 6-7 miesięcy kiedy turystów nie ma - bo wtedy hoteliki nie pracują. (Pytany czy nie zajmuje się hodowlą, handlem, rolnictwem - tak jak to wcześniej tu bywało, dziwi się i mówi że oczywiście nie, bo po co? skoro są turyści :-)

Pomimo tego, a może właśnie dlatego - warto tu przyjechać póki nie ma jeszcze windy na Thorung La, a ceny nie są tej samej wysokości ale w dolarach.

powrót

t

AC dni I-V (to samo okno) - AC dni VI-X (to samo okno) - AC dni XI-XV (to samo okno)

...................................

KOMENTARZE i UWAGI, (podziękowania i połajanki, korekty i uzupełnienia)- zapraszam na FACEBOOK

Terms and Conditions · Privacy
© Copyright 2010

e-mail:okiemserca@gmail.com
adres: warszawa, kraków

Design: Luka Cvrk, Solucija
Valid CSS and XHTML