dookoła Annapurny, dni XI-XV

FOTO PORADNIK

linki

  1. XI dzień Thorung Phedi - Muktinath
  2. (nowość) Wariant - wycieczka okolice Muktinath
  3. XII dzień Muktinath - Kagbeni
  4. XIII dzień Kagbeni
  5. XIV dzień Kagbeni - Tatopani
  6. XV dzień Tatopani - Pokhara

 

SPIS TREŚCI

 

Chodząc po nepalskich szlakach używam (i wszystkim bardzo polecam!) wydanego przez Sklep Podróżnika  przewodnika Janusza Kurczaba "Himalaje Nepalu". W Ladakhu korzystam z "Trekking in Ladakh"

...................................

KOMENTARZE i UWAGI, (podziękowania i połajanki, korekty i uzupełnienia)- zapraszam na FACEBOOK

 

do wykorzystania wraz z książką Janusza Kurczaba "HIMALAJE NEPALU"

Annapurna Circout 2009, dni XI-XV

XI DZIEŃ    walk: 8 h 05'

Thorung Phedi  - Muktinath (total: 9 h 45', walk: 8 h 05)

from... to...

height

start

stop

total time

Thorung Phedi - High Base Camp

4800

5.00

06.10

1 h 10'

High Base Camp - tea hause

5100

06.40

07.45

1 h 05'

Tea hause- Thorung La

5416

07.50

09.45

1 h 55'

Thorung La - Chabarbon

4200

10.15

13.50

3 h 35'

Chabarbon - most

4050

13.55

14.15

20'

Most - Muktinath centrum

3800

14.15

14.45

30'

 

Na przejście przez przełęcz Thorung La trzeba przeznaczyć 9-12 godzin, uwzględniając w tym czas na postoje i odpoczynek. Trzeba uwzględnić pogodę - jej załamanie albo duze opady w zasadzie mogą uniemozliwić przejście przełęczy nawet w szczycie sezonu. Tydzień przed naszym przyjściem spadł śnieg i zablokował trasę na 2 dni - dlatego zawsze należy mieć zapas czasu na trekku. Standardowo rusza się około 5.00 rano - jest to ważne nie tylko dlatego, aby zdobyć nocleg w Muktinath, ale przede wszystkim ze wzgledu na słońce - w ciągu dnia słońce nagrzewa ziemię i śnieg topnieje bardzo utrudniając marsz. Na przełęczy po południu bywa bardzo wietrznie - to kolejny powód, aby wyjść wcześnie i dojść do niej przed 12.00.Śni adanie jemy w Thorung Phedi więc pobudka była o 03.30 (pakowanie i jedzenie)

Najtrudniejszy jest pierwszy odcinek do High Base Camp (HBC) - podejście strome, liczne zakosy, może być ślisko, dodatkowo idzie się praktycznie w nocy (czołówki bardzo przydatne) i zimno potrafi być bardzo dotkliwe, a wysokość robi swoje. (To jedyny czas na trekku gdzie ciepłe rękawiczki są niezbędne). Idąc stosuję na dużych podejsciach metodę liczenia oddechów - 10 kroków, postój i 3 głębokie oddechi itd. Potem robi sie z tego 5/5 :-)

Po godzinie od startu docieramy do ostatniego hoteliku HBC - można się trochę ogrzać lub coś zjeść. Część osób właśnie w nim nocuje, dzieki czemu skraca sobie trasę na przełęcz.

W kibelku (oczywiście na zewnątrz) podłogę stanowi tafla lodu, więc należy uważać, aby nie zrobić sobie krzywdy. Po wyjściu z HBC idziemy jeszcze przez prawie godzine w cieniu - zimno zwłaszcza w palce jest mocno dotkliwe. Trasa robi sie zdecydowanie łatwiejsza - trawersujemy zbocze (foto niżej), potem w dół do metalowego mostu-kładki i na górę widocznej skarpy:

To podejście (powyżej) niekiedy jest grożne - zdarzaja sie lawiny kamieni - idąc słychać pojedyńcze spadające kamienie odmrażane słońcem. Ponieważ wreszcie wchodzimy w słońce i marsz robi się przyjemny. Widoki kapitalne - ścieżka cały czas w górę ale juz wzglednie łagodnie. mniej wiecej po godzinie od HBC napotykamy Tea House.

W pobliżu lokalny businessman z koniem oferuje opadającym z sił wwiezienie na przełęcz.

Podejście nieco mozolne ale łagodne. Pojawiają sie tyczki kierunkowe. Wreszcie docieramy na przełęcz - flagi modlitewne, tablica i najdrozszy kram z herbatą w Nepalu:-). Cudowna wysokość, widok w dwie strony i radość usuwają na kilka chwil zmęczenie.

Zejście początkowo łagodne potem robi się trudniejsze. Osuwające się kamienie albo płaty lodu utrudniają marsz, w jednym miejscu przechodzi się wąską sciezką przy urwisku - gdy jest ślisko a gdy ścieżkę pokryje lód robi się groźnie. W tym jednym miejscu raki byłyby przydatne - nam wystarczyła asekuracja kijkami i zejście do parteru. Gdyby nie było śniegu - nie byłoby żadnego kłopotu.

Dochodzimy do pozostałości jakichś budynków i po 3,5 godzinach od przełęczy docieramy do pierwszych zabudowań - to Chabarbon. Bywa że to zejście zajmuje nawet do 5 godzin. Kilka ubogich tea houseów gdzie warto się czegos napić. Niektórzy (bardzo zdeterminowani) zostają tu na nocleg, ale warunki sa mocno prymitywne.

Dalej ścieżka wiedzie do mostu a potem mając po lewej stronie świete wzgórza docieramy do początków pielgrzymkowego miasteczka Muktinath.

Od tablicy do centrum jest jakieś 30 minut marszu

Po lewej mijamy otoczony murem zespół świątyń/kapliczek - to miejsce jest powodem pielgrzymowania tak buddystów jak i hindusów. To własnie stąd bije źródło o 108 ujściach a w jednej ze świątyń pali się wieczny ogień (ulatniający się gaz ziemny) i dochodzimy do centrum miasteczka.

Najpopularniejsze miejsce do świętowania i spania po przejściu Thorung La to hotelik Bob Marley w centrum Muktinath. Naprawdę urocze i przyjazne miejsce - sympatyczne, duże pokoje, łazienka na korytarzu z ciepłym (piecyk gazowy!) prysznicem a przede wszystkim przestronne sale restauracji z długimi stołami pod którymi od ok. 16.30 pojawiają się kubły z gorącymi kamieniami. I robi się przyjemnie ciepło. Dania średnio smaczne co nie jest zbyt istotne bo i tak wszyscy niemal piją piwo i niedobrą, lokalną Apple Brandy, za to pyszne desery (Apple Cramble na ciepło!) i jak wszędzie po tej stronie przełęczy świeży sok jabłkowy.
Steki z jaka twarde, kuchnia włoska smaczna, kuchnia meksykańska dziwna (lepiej wziąć enchiladę niż tacos).


Najważniejsza jednak są: cudowna atmosfera sukcesu po przejściu przełęczy, ładne oświetlenie sal i wszechobecna muzyka Boba Marley'a.

Okazuje się że już z Muktinath jeżdzą jeepy (dwa lata temu nie było jeszcze drogi) w dół - więc część osób decyduje się zamiast schodzic - zjechac do Jomsom a stamtąd wrócić samolotem do Pokhary. Oczywiście niewiele w tym trekku, ale jest to jakieś awaryjne rozwiązanie gdy brakuje czasu na zejście ze zwiedzaniem.

 

powrót

WARIANT  wycieczka okolice Muktinath

Będąc w Muktinath obowiązkowo trzeba zwiedzić skupisko świątyń buddyjskich i hinduistycznych (liczne czorteny, mury mani oraz atrakcyjny widok na położoną niżej dolinę)

Z centrum Muktinath podchodzi się kilka minut w kierunku przełęczy.

Światynie hinduistyczne, w tym najwieksza poświęcona Wisznu ze źródłami.

oraz liczne czorteny i świątynie buddyjskie

Wycieczka jednodniowa

Z Muktinath główny szlak wiedzie w dół do Jomsom przez Jharkot i Khingar. Można też przejść boczną trasą do Khingar przez Jhong, ale pojawia się tam wiele ścieżek i może być kłopot ze znalezieniem mostu powrotnego na lewy orograficznie brzeg Tangar Ghyung Kola. Za to bardzo bezpiecznie jest zrobić sobie wycieczkę do Chhyongkhar (3679) i Jhong (3577).

Z Muktinath idziemy w kierunku przełęczy i na rozwidleniu (oznakowane) skręcamy w lewo. Po drodze można obejrzeć dwie świątynie buddyjskie (klasztor)

Po drodze piekne widoki, przechodzimy przez duży most a dalej cofamy się w dół doliny (Muktinath po lewej ręce, przełęcz za plecami).

W wiosce Chhyongkhar ciekawa, tradycyjna zabudowa, ruiny dawnego zamku (oczywiście glinianego) oraz gompa.

Gdy zabłądzisz i zobaczysz przy trasie czorten (buddyjska kapliczka) - to jest to bardzo dobra wiadomość oznaczająca, iż idziesz w kierunku wioski. Czorteny budowane są bowiem zawsze przed i za wioskami.

powrót

 

XII DZIEŃ  walk: 3 h

 Muktinath - Kagbeni (total: 3 h 20, walk: 3 h)

from... to...

height

start

stop

total time

 Muktinath centrum - Jharkot

3500

10.50

11.15

25'

Jharkot -  Khingar

3280

11.30

12.10

40'

Khingar - rozstaje szlaków

3200

12.15

13.00

45'

Rozstaje - Kagbeni

2800

13.00

14.10

1 h 10'

 

Bardzo przyjemny, atrakcyjny widokowo kawałek trekku. Z Muktinath można bez kłopotu przejść od razu do Jomsom - ale pominięcie leżącego nieco na uboczu Kagbeni stanowiłoby wielkie niedopatrzenie. To urokliwe, klimatyczne i piękne miejsce. Ale zanim tam dojdziemy to przed nami bardzo ciekawa trasa.

Po drodze warto zwiedzić kapitalnie ulokowane miasteczko Jharkot - choć obecnie droga je omija warto obejrzec gompę, starą zabudowę, kamienne mury, czorten.

Idąc dalej łagodnie schodzimy szeroką drogą a przed nami otwierają się kolejne panoramy

Patrząc wstecz widać Jharkot górujące nad okolicą.

Przechodzimy jeszcze przez wieś Khingar

Docieramy do płaskiej równiny na której znajduje się nieoznakowane rozwidlenie dróg. Można iść prosto trzymając się lewej strony w kierunku Jomsom, a potem lekko cofnąć się do Kagbeni, albo od razu iść w prawo skrótem do tej wioski. Rozwidlenie i pola uprawne Kagbeni:

Najciekawszym miejscem spośród wielu GH w Kagbeni jest usytuowany w samym centrum obok starego czortenu (z pięknymi, odnowionymi ostatnio, buddyjskimi malowidłami naściennymi wewnątrz) Hotel Shangri La. Oferuje miłe pokoje z kafelkowaną ubikacja i prysznicem, smaczne jedzenie, przeszkloną salę jadalną  na 2 piętrze z widokiem na dolinę Khali Ghandaki oraz ogrzewaną salę jadalną przy kuchni na parterze.

powrót

XIII DZIEŃ  - REST

W Hotelu Shangri La najprzyjemniejszym miejscem jest kuchnia w której zamiast w jadalni można zjeść wieczorny posiłek. Zarządzające hotelem panie (3 pokolenia) są niezwykle uprzejme i tworzą dobrą atmosferę.

menu i ceny hotelu:

Kagbeni jest pięknym miejscem. Wioska leży nad rzeką Khali Gandaki, która bedzie nam towarzyszyła przy zejściu w dół, w środku doliny i pomiędzy poletkami uprawnymi rozsianymi dookoła.

Z jednej strony życie toczy się jak przed wiekami i czuć ten klimat, z drugiej: są dwa lub trzy niezależne sklepy (ceny niższe niż w hotelach), droga łącząca z Jomsom i nowoczesne traktory. Restauracyjki na bardzo dobrym poziomie, pokoje z łazienkami i wiele miejsc do zwiedzania.

Średniowieczne mury i zabudowa, ruiny zamku, ludzie żyjący od wiekow niemal tak samo.

Przede wszystkim jest to też punkt wyjścia do zamknietego regionu Upper Mustang

powrót

XIV DZIEŃ  walk: 2,5 h

Od Kagbeni pojawiają się trzy możliwości dalszego działania:

 

Jako, że miałem już okazję lecieć samolotem na trasie Pokhara-Jomsom oraz robiłem cały Jomsom trekk, tym razem wróciliśmy autobusami. Opisze jednak kilka miejscowości przez które szedłem 2 lata temu (ilość dni zgodna z tym co podaje przewodnik Janusza Kurczaba)

Dodatkową korzyścią z lotu Pokhara-Jomsom albo Pokhara-Humde jest okazja na poprzygladanie się masywowi Annapurny. Lot trwa ok 20 minut, emocje gwarantowane.

  Kagbeni - Jomsom - Tatopani (total: 9,5 h , walk: 2,5 h)

from... to...

height

start

stop

total time

 Kagbeni - Jomsom

2713

08.45

11.15

2,5 h

Jomsom - Ghasa (bus)

2010

13.15

16.15

3 h

Ghasa -Tatopani (bus)

1190

16.45

18.15

1,5 h

 

Idąc pieszo najciekawszym wariantem jest przejście z Kagbeni do Marphy (kawałek za Jomsom, ale ciszej i bardziej klimatycznie). Poczatkowo szlak prowadzi zboczem by potem zejść do rzeki - gdy jast niski poziom wody mozna iść przez wiekszość czasu dnem rzeki, jednak przed wiszacym mostem trzeba wrócić na szlak. Dochodzimy do Jomsom - rozległej miejscowości w której jest punkt kontrolny (dwa), lotnisko, sklepy, a nawet bankomat (jedyny na trekku).

Jomsom

Marpha to stolica jabłkowego brandy. Oczywiście w każdej knajpie cudowne szarlotki a świeży sok z jabłek uzupełnia braki witamin. Budynki w miasteczku sa bielone, nad całą doliną, na skale powyżej Marphy króluje wymalowana trójkątna skała - oczywiście miejsce kultu buddyjskiego. Warto się tam wspiąć dla widoku i chwili refleksji.

W Marphie jest też okazała Gompa:.

Za Marphą szlak prowadzi kamienistą, szeroką drogą wznosząc się i opadając. Mozna też iść niekiedy rzeką - warto się dołączyc do licznych karawan lokalnych (znają wszystkie skróty i scieżki na jakie pozwala rzeka w danym roku)

Szlak jest absolutnie czytelny, dodatkowo opisany tablicami. We wszystkich mijanych wioskach są hoteliki i restauracje. Momentami zejścia strome i kamieniste, krajobraz robi się podobny do tatrzańskiego.

Przy trasie zdarza się roślinność atrakcyjna i użyteczna:-)

Po drodze w Ghasie kolejny Check Point. W miejscowości Dana (i przed nią) pojawia się po lewej ręce Annapurna South. Okolice robią się zielone i niemal tropikalne, liczne palmy, "gwiazdy betlejemskie", dużo mostów wiszących i ciekawych wiosek. Niestety buddyzm jest tu juz wyraźnie wypierany przez hinduizm.

W Tatopani rozbudowany został plac parkingowy - do centrum należy iść stromymi schodami w górę. Najlepsze noclegi: Dhaulagiri Lodge, Trekkers Lodge, Old Kamala Hotel (400 + pokoje z łazienkami i piecyk gazowy). Tatopani słynie z gorących żródeł położonych tuż przy rzece - dwa kamieniste baseny pozwalają na relaks i wypoczynek choć standard higieny jest swoisty.

Tatopani:

Woda w basenach przyjemnie gorąca, za to w rzece wręcz przeciwnie. Gdy z kilkoma kanadyjczykami weszliśmy do rzeki wywołliśmy wsród miejscowych niezłą sensację - lodowata woda ich nie zacheca do kąpieli. Ale zmiennośc temperatur jest dla zdrowotności mocno wskazana (trzeba uważac na kamieniste, nierówne dno).

Widok z Tatopani na Nilgri

powrót

XV DZIEŃ  

 Tatopani - Pokhara (total: 9,5 h)

from... to...

height

start

stop

total time

Tatopani - Beni (bus)

830

08.45

10.30

1 h 45'

Beni - Pokhara (bus)

800

11.15

18.15

7 h

 

Ostatni odcinek trekku z Tatopani do Beni pieszo pieszo zajmuje ok 6 godzin. Busem ok 2 godzin. Dalsza droga była meczarnia po nieprawdopodobnych wertepach, obecnie asfalt zaczyna się ok. 1,5 h od Beni wiec podróż do Pokhary się skrociła do ok. 5 h. My mielismy pecha, autobus stanął po godzinie, okazało się że w nocy ktos ukradł paliwo. Postój trwal 2 godziny aż ktos dowiózł ropę motocyklem.

Dawne Beni

i współczesne

W Pokharze autobus nie zatrzymuje się na Turist Bus Park, trzeba dopytać i wysiąść w Pokharze oraz dojechać taxi do Lakeside ok. 150 rs lub innego miejsca gdzie planujesz nocować.

powrót

Annapurna Circout dni VI-X (poprzednia strona) - Annapurna Circout wstęp

...................................

KOMENTARZE i UWAGI, (podziękowania i połajanki, korekty i uzupełnienia)- zapraszam na FACEBOOK

 

Terms and Conditions · Privacy
© Copyright 2010

e-mail:okiemserca@gmail.com
adres: warszawa, kraków

Design: Luka Cvrk, Solucija
Valid CSS and XHTML